strona glówna artykuly katalog jedynka błędy forum kontakt aukcje


Traktat o różnicy pomiędzy dobrze pojęta filatelistyką a proktologią znaczka.

W ostatnim czasie doznałem olśnienie, że po uruchomieniu strony Philatelia moje zainteresowania filatelistyczne się zmieniły, za co szczerze przepraszam. Znana mi filatelistyka to rodzaj hobby polegającego na zbieraniu, katalogowaniu oraz opisywaniu znaczków i całości pocztowych i to w dodatku sprawiająca radość. Co mam na myśli? Kupuje znaczki wkładam je do klasera, zbieram cale roczniki albo okresy historyczne, cieszę się jak uda mi się zdobyć coś ciekawego do moich zbiorów. Oczywiście pamiętam, że istnieją w filatelistyce błędy wydań, które również posiadają wartość filatelistyczną i też zbieram je z radością. Spytacie, za co przepraszam? Sam zacząłem odchodzić od filatelistyki w kierunku wspomnianej proktologii i zapomniałem, że strona miała edukować początkujących filatelistów oraz zachęcać do tego hobby a nie mącić w głowach setkami odcieni jednego koloru czy błędami w postaci mikronowej wielkości plamki na ogonie orła, oczywiście nie mówię tu o błędach powtarzalnych. Każda technika drukarska jest niedoskonała i logiczne jest, że dwa druki tego samego znaczka różnią się w szczegółach tych większych lub tych mniejszych, a im lepszy sprzęt techniczny jest użyty do badania tym błędów takich można znaleźć więcej. W ostatnim czasie filatelistyka w dobrym tego słowa znaczeniu znajduje się w odwrocie albo już tego odwrotu dokonała. Mianowicie, brak jest podstawowych źródeł informacji dla młodych filatelistów, wprowadzających w świat zdrowej filatelistyki, pokazywanie młodym, że filatelistyka to przyjemność a nie żmudna praca, radość ze zbierania a nie wykonywanie ciężkiej pracy przy wieloletnim badaniu farby jednego znaczka pod kątem setek odcieni od czerwonej poprzez czerwonawą do czrwonoczerwonawej, lub debata nad ząbkowaniem "różnica w ząbkowaniu o ćwierć ząbka", bądź też szukanie błędów w postaci mikronowej wielkości punktu na znaczku. Ze względu na miejsce zamieszkania mam też styczność ze zbieraczami odmiennymi narodowościowo, którzy w ostatnim czasie zaczęli patrzeć na mnie jak na chorego. Już odpowiadam, dlaczego. Nikt nie jest w stanie zrozumieć, jaka jest różnica pomiędzy kolorem czerwonym a czerwonawym albo czy ząbkowanie jest 11 i 1 czy 11 i 1/3 jest właściwe, bo dla niego w zasadzie wygląda tak samo. Kolega powiedział, że pod mikroskopem elektronowym może to będzie 11 i 1/8, a poza tym niedokładność wykonania znaczka sprzed 100 lat powoduje, że przy nowoczesnych metodach ząbkowanie każdego znaczka będzie inne. Potem padło porównanie do filatelistycznej proktologią i stąd ta nazwa w tytule. Pomyślałem sobie czy to nie jest czasami prawda. No, bo jak tu sprawdzić kolory na dziesiątkach tysięcy znaczków, jakie posiadam biorąc pod uwagę, że kiedyś kolorów nie dobierało się komputerowo a ze składnikami papieru było podobnie i jak już sobie poradzę z kolorami to następne 200 lat będę badał strukturę papieru. Poza tym nie miałbym czasu na nic innego włączając w to pracę. Druga sprawa to brak zainteresowania znaczkiem jako eksponatem historycznym, z wyjątkiem wywozu zagranice, gdzie to wszyscy wiedzą, że wymagane jest pozwolenie i jak złapią to trzeba płacić albo i gorzej. Brak informacji na temat, w jaki sposób znaczki powstały lub też, czego dotyczyły, (kto wie, kim był Stanisław Konarski albo inaczej, kogo to interesuje), nie wspominając, że każdy znaczek miał swojego twórcę, który wykonał rysunek znaczka. W dzisiejszych czasach jak widać ważna jest matematyka i geometria znaczka oraz jego wartość monetarna w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze. Kto dziś zdaje sobie sprawę, że trzymając w ręku znaczek lub całość pocztową trzymamy w ręku również kawałek historii? Może warto pisząc różne opracowania wspomnieć o podłożu powstania znaczka jego historii i jego twórcach. Może warto spojrzeć za siebie i wrócić do korzeni a także odejść od kierunku filatelistyki naukowej, jaką jest ona dzisiaj w Polsce. Może czas skupić się na filatelistyce oraz wychowywaniu młodych pokoleń poprzez przekazywanie wiedzy zamiast tracić czas na bezprzedmiotowe badania już chyba nie filatelistyczne a naukowe. Czy ktoś myśli nad tym, co się stanie z ruchem filatelistycznym w Polsce za kilka lat? Jeżeli ktoś się obraził to jest mi przykro, ale czy nie ma w tym, chociaż części prawdy?

Krzysztof


Copyright © 2007-2008 Philatelia Group.uk
http://www.stratforduponavon.pl
http://www.stampauctions24.co.uk
http://www.aukcjeznaczkow.pl
http://www.tanionoclegi.pl
http://www.rek.philatelia.pl/
http://www.rec.philatelia.pl/