|
![]() KILKA NIEZBĘDNYCH WSKAZÓWEK DLA POCZĄTKUJĄCYCH FILATELISTÓW . . Pierwsza rzecz jaką musimy zrobić to
wybór klasera (albumu) do przechowywania znaczków. Moim skromnym zdaniem należy
zakupić klaser dobrej jakości – niekoniecznie markowy – taki który pozwoli na
bezpieczne przechowywanie naszych zbiorów. W przeszłości słyszałem o
przypadkach, kiedy to folia użyta do produkcji pasków w klaserach powodowała
przebarwienia na znaczkach po długoletnim przechowywaniu. Należy ocenić staranność wykonania
czyli: czy karty są sztywne, czy klaser nie jest poplamiony klejem, czy karty
są kompletne, czy użyte materiały nie mają wad fabrycznych, czy między kartami
są przekładki, czy paski foliowe nie są zbyt mocno naprężone. Biorąc powyższe
fakty pod uwagę mamy dwa wyjścia, kupić drogi klaser renomowanej firmy lub
klaser sprawdzony i polecony przez innego filatelistę. Nie polecam kupowania
starych klaserów gdyż mogą one być one zagrzybione i spowodować zniszczenia
naszych zbiorów. Teraz kilka zasad odnośnie przechowywania klaserów. Klasery
należy zawsze przechowywać w pozycji stojącej, zwracając uwagę aby nie były
ściśnięte na półce. Co najmniej raz na pół roku klasery należy przewietrzyć
przerzucając kartki. Pomieszczenie w którym
przechowujemy zbiory powinno odznaczać się niską wilgotnością względną i
temperaturą najlepiej poniżej 20 stopni Celsjusza. Jeżeli już wybierzemy odpowiedni klaser możemy przystąpić
do umieszczania w nim naszych znaczków. Należy się tu kierować kilkoma
podstawowymi zasadami: nie wolno dopuścić aby znaczki zachodziły na siebie lub
ściśle do siebie przylegały oraz wystawały poza karty albumu, gdyż może to
doprowadzić do odkształcenia lub nawet zniszczenia naszych znaczków. Należy
zwrócić szczególną uwagę na wygląd znaczków czy nie posiadają np. brązowych
plam które mogą świadczyć o zagrzybieniu i po latach zniszczyć naszą drogocenną
kolekcję. Niestety nie jest mi znana żadna skuteczna kuracja odgrzybiająca. Być
może istnieją preparaty chemiczne ale nie są mi znane. Wybór znaczków to oczywiście indywidualna sprawa każdego
zbieracza ale i tutaj należy zachować kilka zasad: znaczek z podlepką (specjalny pasek służący do mocowania znaczka w albumie, przyklejana jest
ona do znaczka od strony gumy czyli kleju a następnie mocowana w albumie na
karcie) ma mniejszą wartość (finansową
nie filatelistyczną) i nie należy
myśleć, że jego cena rynkowa (szczególnie w Polsce, gdyż zagraniczni
zbieracze nie przykładają aż takiej wagi do tego problemu) jest taka sama. Ważny jest również stan znaczka, czyli to czy nie był
on naprawiany, czy nie posiada on widocznych uszkodzeń, stan zachowania tzw.
ząbkowania, stan zachowania gumy (chodzi o klej z drugiej strony znaczka
który służy do jego mocowania na kopercie) ,
czasami znaczki bez gumy mają wartość dużo niższą niż te które ją posiadają.
Również niska cena nie powinna zachęcać do zakupu, szczególnie jeżeli nie mamy
pewności, że znaczek jest autentyczny (dobrze jest zaopatrzyć się w katalog
znaczków gdzie możemy sprawdzić cenę oraz obejrzeć znaczek) Najlepiej było by poradzić się dobrego
filatelisty, który ma duży zasób wiedzy ale z własnego doświadczenia wiem, że z
tym może być problem gdyż „wiedza tajemna” z zakresu filatelistyki jest
starannie skrywana i mało dostępna dla szarego filatelisty. (Znana mi
ogólno dostępna bibliografia jest albo przestarzała albo bardzo pobieżna). Dobrym sposobem na uniknięcie fałszerstw
jest zakup znaczków posiadających ekspertyzę (jest to pieczątka eksperta
umieszczona po stronie gumy, która jest dowodem na to, że znaczek jest
autentyczny – oczywiście należy znać pieczątki ekspertów, gdyż nie każda
pieczątka na znaczku jest gwarancją a zdarza się również, że i te z nazwiskami
ekspertów filatelistycznych są również podrobione czyli fałszywe)
Do najbardziej znanych pierwszych fałszerstw na polskim
rynku filatelistycznym należy zaliczyć fałszowanie nadruku na tzw. „wydaniu
krakowskim” z 1919 roku, które to już od lat 20 – tych ubiegłego wieku było
fałszowane na masową skalę. Na starych znaczkach zaboru austriackiego
wykonywano nadruk napisu „POCZTA POLSKA”. Nie wnikając w to kto i jak pewien
„przedsiębiorczy” pocztowiec odkupił oryginalny skład zecerski do przedruku
wydania „krakowskiego” i zaczął wytwarzać na duża skalę fałszywe nadruki
prawdziwymi matrycami na prawdziwych austriackich znaczkach a następnie
sprzedawał je niczego niepodejrzewającym
filatelistom. W krótkim czasie fałszerstwo to zostało wykryte ze względu na
różnicę w wysokości nadruku ale dla gołego oka jest ona praktycznie
niewidoczna. W późniejszym czasie wielokrotnie fałszowano znaczki tego wydania
a czasem spotyka się nadruki które wyglądają jakby były wykonane kartoflem.
Znaczki tego wydania pojawiają się często na rynku (gdyż
są bardzo pożądane przez filatelistów) ale
w większości są to fałszerstwa a w szczególności jeżeli chodzi o droższe
pozycje. Najlepszym rozwiązaniem oczywiście jest zakup znaczka z gwarancją ale
tu należy liczyć się z tym, że cena jest wielokrotnie wyższa niż w przypadku
znaczka bez gwarancji. Oczywiście
można świadomie kupić fałszerstwo i
wypełnić nim brakujące miejsce w klaserze ale taki zakup ma to dwie strony.
Pierwsza pozytywna to brak luki w naszych zbiorach, druga negatywna to
tworzenie na rynku popytu na znaczki fałszywe. Tu należy nadmienić, że na rynku
filatelistycznym są w obiegu „fałszerstwa ciekawostki” których cena
niejednokrotnie jest wyższa od ceny oryginału mimo, że wiadomo, że to
falsyfikaty. Odwiedzając sklepy i aukcje internetowe bardzo często
spotykam się z fałszerstwami wydania miejskiego Żarki. Ilość fałszywych
znaczków tego wydania będąca w obiegu moim zdaniem jest większa niż znaczków
oryginalnych. W przeciwieństwie do opisywanego wyżej wydania przedrukowanego
„krakowskiego” (wydania z nadrukiem są chyba
najbardziej narażone na fałszerstwa i trudniejsze do wykrycia) można w prostszy sposób ustalić czy
znaczek jest prawdziwy. Pierwszym
dowodem na to, że znaczek jest fałszywy jest brak ząbkowania (jest to tak
zwany znaczek cięty) w rzeczywistości
oryginalne znaczki istniały tylko z ząbkowaniem. Druga różnica
widoczna gołym okiem to pierwsza postać z lewej strony w grupie trzech osób. W
znaczku prawdziwym osoba ta stoi a w fałszywym wydaje się jakby klęczała przez
co jest niższa.
Przykład fałszerstwa
Przykład znaczków oryginalnych z gwarancją. Należy wspomnieć jeszcze o innym sposobie dla bardziej zaawansowanych,
czyli rozpoznawaniu barwy papieru za pomocą światła ultrafioletowego, gdzie
papier oryginalny na znaczkach prawdziwych w tym świetle ma barwę białą a na
fałszywych fioletowoniebieską. Następne w kolejności jest wydanie przedrukowane „gnieźnieńskie”.
Oczywiście ze względu na nadruk i dość wysoką wartość było fałszowane. Jedyna
znana mi domowa metoda to sprawdzenie czy od strony gumy znaczka nie ma
nieznacznych wypukłości na gumie(chodzi tu
tylko o znaczek z nadrukiem o nominale 5) w
miejscu
nadruku. Dlaczego? Ten znaczek został przedrukowany za pomocą wypukłych matryc
co mogło spowodować powstanie wgłębień w papierze (oczywiście
nie jest to metoda która daje 100% pewności a może jedynie podpowiedzieć jakie
jest prawdopodobieństwo fałszerstwa)
Nadruki fałszywe są wykonane drukiem płaskim. W przypadku znaczka z nadrukiem o
nominale 10 ta metoda nie ma zastosowania ze względu na płaską technologię
przedruku. Tak samo jak w przypadku wydania „krakowskiego” (oraz wszelkich
przedruków) najlepiej jest kupować takie
znaczki z ekspertyzą albo jeżeli znaczki jej nie mają taką ekspertyzę wykonać (oczywiście
jeżeli chcemy mieć pewność, że posiadamy znaczki oryginalne). W 1921
roku wydano znaczki dopłaty na przesyłki lotnicze „T.A.B.R.O.M.I.K” Niestety i
to wydanie było fałszowane (i pewnie jest dalej
fałszowane) Pokażę tu znaczek prawdziwy
gwarantowany oraz fałszywy o nominale 100 M. Najbardziej charakterystyczną
cechą znaczka fałszywego jest większa głowa postaci na znaczku wystająca ponad
horyzont (pewnie to filatelista któremu spuchła głowa od ilości oraz
różnorodności fałszerstw na rynku) Przykład fałszerstwa:
Znaczek prawdziwy:
Oczywiście
istnieje więcej rozbieżności ale ta jest najbardziej widoczna. Znaczek 25M
również był podrabiany ale niestety nie ma tak wyraźnych różnic które można by
było pokazać. Występują
różnice w kształcie trzcionki W.R. w lewym rogu przy nominale, W jest mniejsze od R
które ma proste ramię , szeroko rozstawione , w znaczkach fałszywych jest
odmienny krój oraz wąski odstęp, samoloty są mniej wyraźny rysunek górnego
samolotu i odstający statecznik dolnego samolotu a fałszywy ma wyraźniejszy
rysunek górnego samolotu i połączony statecznik z samolotem w dolnym samolocie
lub ucięty tył samolotu. Teraz
chwila oddechu od fałszerstw. Należy pamiętać o tym, że niektóre znaczki ( a raczej farba znajdująca się na nich) są wrażliwe na działanie wody lub benzyny. Piszę o tym ponieważ nieraz
czytam porady odnośnie badania znaków wodnych oraz wykrywania reperacji
znaczków poprzez zanurzanie go w wodzie lub czystej benzynie. Tutaj można
pokrótce napisać o sposobie na wykrycie reperacji znaczka poprzez zanurzenie go
w czystej benzynie. Jeżeli na znaczku po zanurzeniu go w benzynie pojawią się
plamy w innym kolorze jak reszta papieru, świadczy to o tym, że znaczek był
naprawiany. Jak sprawdzić jaki znaczek jest wrażliwy a jaki nie? Najlepiej
posłużyć się katalogiem znaczków gdzie są opisy a jeżeli nie mamy takiego
testować na uszkodzonych lub kasowanych znaczkach (oczywiście jeżeli są one
tańsze) Osobiście polecam kupienie
katalogu, gdyż jest tam wiele cennych informacji które mogą zaoszczędzić nam
wielu kłopotów i strat (jeżeli nie posiadacie katalogu można pytać na forum na pewno odpiszę). Po stworzeniu całego katalogu
PMW mam zamiar dodać przy każdej pozycji opisy, również takie o podatności na
zmywanie farby. Zbierając
znaczki stemplowane należy kierować się podstawową zasadą, kasownik musi być
czytelny i im więcej go na znaczku tym lepiej.
Znaczki stemplowane mogą mile
zaskoczyć, gdyż czasami rzadko spotykany kasownik powoduje, że cena znaczka
może wielokrotnie wzrosnąć właśnie dzięki kasownikowi. Oczywiście i tu należy
być ostrożnym, gdyż fałszerstwa kasowników (szczególnie
tych wartościowych) są tak samo
powszechne jak fałszerstwa znaczków. W ostatnim czasie na rynku
filatelistycznym a w szczególności na „ebay” pojawiło
się wiele aukcji z przedrukami czyli „overprintami”, nie mającymi nic wspólnego z prawdziwymi znaczkami. Gorąco
namawiam do sprawdzenia przed zakupem czy takie znaczki w ogóle były
kiedykolwiek wydane (można się zaopatrzyć w katalog
znaczków niekoniecznie nowy co pozwoli nam zaoszczędzić sporo nerwów i
pieniędzy). Jeżeli wydaje nam się, że
coś jest okazją a nikt inny tego nie licytuje warto poważnie zastanowić się
czemu tylko my widzimy w takim zakupie okazję. Teraz trochę o pozyskiwaniu
znaczków kasowanych z kopert. W tym celu będzie nam potrzebna miseczka i bibuła.
Odrywanie znaczków z kopert na siłę nie jest dobrą metodą pozyskiwania znaczków
do naszych zbiorów. Opiszę teraz w jaki sposób wykonuję tę czynność. Wycinam
znaczek z koperty pozostawiając z każdej strony ok. 1 cm papieru, znaczek
wrzucam do miseczki z wodą o temperaturze ciała z dodaną i rozpuszczoną
łyżeczką soli (jej zadaniem jest utrwalenie koloru) Po kilku minutach znaczek samoczynnie odkleja się od papieru i można go już
umieścić na bibule. Kiedy znaczki podeschną i są wilgotne a nie mokre przykrywam
je drugim arkuszem bibuły i kładę na to książkę telefoniczną (im cięższa
tym lepsza) Po kilku godzinach znaczki
nadają się do umieszczenia w klaserze. Kilka ważnych zasad:
znaczki kreślone ołówkiem, atramentem lub długopisem mogą farbować. Znaczki
drukowane farbą anilinową lub na papierze kredowym mogą również farbować. Najlepiej sprawdzić w katalogu
przed „kąpaniem” czy znaczki nie są wykonane w sposób o którym piszę. Znaczek
musi sam odkleić się od papieru nie wolno mu pomagać, bo grozi to uszkodzeniem
znaczka. Znaki wodne. Chyba każdy wie co
to jest znak wodny. Najbardziej nam znane i miłe znaki wodne umieszczane są na
banknotach (im więcej znaków wodnych posiadamy tym jesteśmy bardziej
szczęśliwi) Teraz napiszę jaki związek
znaki wodne na znaczkach mają ze znakami wodnymi w naszym portfelu. Znak wodny jest umieszczony w
strukturze papieru a nie nadruku znaczka. Już samo sprawdzenie znaku wodnego
może nam dać podstawy do twierdzenia, że znaczek jest prawdziwy lub nie.
Niestety nie wszystkie znaczki drukowane są na papierze wodnym. Na przykładzie
znaczka 269 opisze jak przy odrobinie chęci można stać się właścicielem
drogiego znaczka. Znaczek 269 „Challange” wydrukowano
na papierze ze znakiem wodnym IIL (pionowa duża trąbka pocztowa) i jego wartość
** to około 60 zł. Powiecie, mam taki znaczek albo nawet kilka no i co z tego?
Ten sam znaczek wydrukowano również na papierze ze znakiem wodnym IIP (jest to lustrzane odbicie znaku wodnego IIl i
pewnie powstał on w wyniku dokonania nadruku na odwrotnej stronie papieru, po
prostu ten sam papier kładziono na dwa różne sposoby) a jego wartość katalogowa ** to około 900 zł. Jeszcze jesteście? Jak je
odróżnić? Znak wodny typu „L” zakręcona część trąbki (kółko) patrzy w lewą
stronę a w typie „P” jest zwrócone w prawą stronę. L lewa strona P prawa
strona.
Co zrobić żeby zobaczyć znak
wodny? Znaczek umieszczamy na płytce (kawałek czarnego szkła) ważne jest aby
położyć go w sposób opisany w katalogu, niekiedy jest podane od strony
zadrukowanej a niekiedy od strony gumy. Jeżeli oględziny przez lupę przy
świetle lampki biurkowej nie dadzą nam odpowiedzi znaczek należy nasączyć
kilkoma kroplami benzyny czystej chemicznie. Po kilku sekundach znak wodny
ukaże się w całej okazałości. Benzyna szybko się ulatnia i znaczek w
niezmienionej kondycji możemy ponownie umieścić w naszych zbiorach. Znaki wodne
najlepiej widoczne są na marginesach gdyż nie ma tam farby drukarskiej. Krzysztof Copyright ©
2007-2008 Philatelia Group.uk
|